facebook
plakat

plakat

Etiuda&Anima

24. Międzynarodowy Festiwal Filmowy
21 - 26. 11. 2017

en

Rozwiń Menu

Zwiń Menu

Konkurs ANIMA – szaleństwo różnorodności

28.10.2015

Czy wychodziliście kiedyś z kina z poczuciem, że film był o niczym? Pewnie nie raz. W tegorocznej edycji konkursu ANIMA nie ma takiego niebezpieczeństwa. Te filmy są o wszystkim!

Tegoroczna edycja międzynarodowego konkursu profesjonalnych i studenckich krótkometrażowych filmów animowanych to 69 tytułów z 24 krajów świata. To mniej więcej tyle czasu, ile poświęcamy na obejrzenie marnych sześciu filmów fabularnych. Doprawdy, życie jest za krótkie by wypełniać je oglądaniem filmów pełnometrażowych.

Formuła konkursu, zestawiająca obok siebie filmy uznanych realizatorów z produkcjami studenckimi młodych artystów animatorów to świetna okazja do porównań i refleksji. Jakie są punkty styczne dzieł Starych i Młodych? Które elementy z kanonu światowej animacji są przez młodych realizatorów kontynuowane, a które odrzucane? Czy najnowsze dokonania Wielkich i Uznanych wytrzymują zderzenie z energią młodych twórców? Czy mistrzowie dalej nas zachwycają i skutecznie unikają zastygnięcia w pomnikowej pozie na swych spiżowych postumentach? Wszystkiego tego dowiemy się śledząc konkursowe projekcje ANIMY.

Obok młodych swoje najnowsze produkcje przedstawią uznani twórcy animacji, tacy jak Georges Schwizgebel (Erlkönig), Andreas Hykade (Nuggets) Konstantin Bronzit (We can’t live without cosmos) Riho Unt (The Master) oraz Priit i Olga Pärn (Pilots on the Way Home), czy nagradzani już w konkursie ANIMA Claudius Gentinetta (Islander’s Rest), Theodore Ushev (Sonambulo), Don Hertzfeld (World of Tomorrow) i Daniel Šuljić (Transparency).

Jak zawsze, podziwiać będzie można pełne spektrum różnorodnych technik animacji: od klasycznych filmów rysunkowych, przez wycinanki, filmy lalkowe, plastelinowe, rotoskopie, pikselacje, komputerowe animacje 2D i 3D, do abstrakcyjnych impresji malarskich, a nawet filmu malowanego na kolejnych stronach rozłożonych obok siebie starych książek.

Sytuacja konkursu międzynarodowego prędzej czy później prowokuje pytania o kondycję rodzimej produkcji filmowej na tle zagranicznej konkurencji, czyli „ANIMA 2015 a sprawa polska”. Wszystko wskazuje na to, że ogłoszone kilka lat temu odrodzenie polskiej animacji trwa. W konkursowe szranki staje aż dziesięć rodzimych produkcji. Obok ciekawych propozycji studentów polskich szkół filmowych i artystycznych zobaczymy uznane już na wielu festiwalach Lato 2014 Wojciecha Sobczyka i Niebieski pokój Tomasza Siwińskiego, teledysk do piosenki Renaty Przemyk (Rzeźba dnia Moniki Kuczynieckiej), a także opowiedzianą przez Jerzego Stuhra baśń Andersena To pewna wiadomość, zilustrowaną olejnymi obrazami Joanny Jasińskiej-Koronkiewicz.

A co w produkcjach zagranicznych? Chyba wszyscy zapatrzyli się w wielką migrację, bo nieustająco ktoś wybiera się w podróż: jedni nie mogą wytrzymać na ziemi (We can’t live without Cosmos Bronzita), innym w kosmosie smutno (Missing one player Lei Lei), jedni nabijają statki w butelkę (Islander’s Rest Gentinetty), inni przywiązują je do wielorybów (Levitation Marko Mestrovic). A może na morzu zaprzyjaźnić się z komarem? (Sailor’s Yarn Julia Munz i Claudia Wirth). Pociągom lepiej nie ufać (Fongopolis Joanny Kożuch, Soot David Doutel i Vasco Sá), więc można spróbować sił na rowerze – a nuż uda się wysępić chociaż jedną fajkę (Velodrool Sander Joon), choć można też nieźle się wkręcić (Super 8 Rim Sharafutdinov). Samoloty zawodzą (Pilots on the Way Home Priita i Olgi Pärn, Go to city Ele Wenyu Li), więc może w końcu uda się odpalić motor? (Roadtrip Xaver Xylophon). Można też spróbować wzbić się w niebo o własnych siłach, byle tylko nie stracić zasilania (Golden Shot Gökalp Gönen), choć może lepsze i to od niekontrolowanego atomu (Lucens Marcel Barelli). W tej szalonej podróży nie brakuje oryginałów: szczudła to prawdziwa klasyka (The Story of Precival Pilts Janette Goodey & John Lewis) w porównaniu do estońskiej inwencji ujeżdżania instrumentów klawiszowych (Piano Kaspara Jancisa). A jeśli kogoś nie interesują podróże w przestrzeni, można też i w czasie (World of Tomorrow Hertzfelda).

Czy to wszystko? Oczywiście, że nie. Sporo fascynujących historii jeszcze w zanadrzu, a oprócz nich kilka filmów nie zawracających nam głowy fabułą, lecz urzekających plastyką, ruchem i muzyką. Swoją obecnością zaszczycą nas także wielcy kompozytorzy: Schubert, Liszt (Erlkönig Schwizgebla), Czajkowski, Vivaldi, Bach, Beethoven, Granados (Life with Herman H. Roth Chintis Lundgren) i Ryszard Strauss (World of Tomorrow Hertzfelda).

Od wtorku do piątku potrwa walka o skrzydlate Jabberwocki 2.500 euro – nie wolno przegapić tej rywalizacji!