facebook
plakat

plakat

Etiuda&Anima

24. Międzynarodowy Festiwal Filmowy
21 - 26. 11. 2017

en
Etiuda&anima newsletter

Rozwiń Menu

Zwiń Menu

Z prasy

2.10.2013

Zabawna rzecz z tymi etiudami: niby pół-filmy, bo przecież mało kto je obejrzy i już zawsze będą figurowały w CV jako „film szkolny” (czytaj: „nieistotny”). A przecież – z drugiej strony – podchodzimy do każdej etiudy z oczekiwaniami bynajmniej nie połowicznymi, ale właśnie zdwojonymi: etiuda ma nie tylko opowiedzieć jakąś historię bądź przekazać prawdę o ludziach. Ma także (przede wszystkim) coś udowodnić: pokazać, że reżyser zna swój fach. Jeśli zna, wszelkie dalsze roszczenia idą często w odstawkę.

Krakowski festiwal Etiuda&Anima, odbywający się w listopadzie zeszłego roku już po raz trzynasty, swą wyjątkowość zawdzięcza właśnie temu, że traktuje etiudy poważnie. Punktem wyjścia jest uznanie ich za pełnoprawne całości, które mogą, (a nawet powinny) być traktowane jako artystyczne wypowiedzi, a nie tylko rzemieślnicze wprawki. Stały bywalec festiwalu przyzwyczajony jest do każdorazowych uzasadnień werdyktu jury, w których bynajmniej nie dominują sformułowania o „technicznej perfekcji”. Jury, rok za rokiem, stara się wskazać filmy nie tylko dobrze zrobione, ale po prostu ważne. Nic dziwnego, że to właśnie konkurs budzi najwięcej emocji. Tak było i tym razem, nawet jeśli ostateczny werdykt rozczarowywał (przynajmniej niżej podpisanego). Możliwość sporu jest zawsze bezcenna. Konkurs był tak bogaty (43 filmy z 20 krajów i 27 szkół), że zamykanie go we wszelkich pseudo-formułach byłoby nietaktem. Nie da się wskazać jednej dominującej tendencji, tak jak nie może być mowy o jednej dominującej stylistyce. Różnorodność królowała niepodzielnie – i taka była intencja układającej program komisji (do której miałem przyjemność w tym roku należeć osobiście). (…)

Tegoroczna Etiuda&Anima była programowo udana i bardzo atrakcyjna. Dlaczegóż zatem – trzeba to powiedzieć głośno – tak bardzo kulała frekwencja na pokazach ? Sale nie świeciły pustkami, to fakt, ale żadna miarą nie były tak pełne, jak chociażby dwa lata temu. Kraków jest miastem paradoksalnym: kilkuset studentów filmoznawstwa powinno się bić o bilety, tymczasem nawet kina studyjne walczą o przetrwanie. Na sam koniec wypada zaapelować do Czytelników: mówcie o Etiudzie, piszcie o niej, a nade wszystko – odwiedzajcie ją częściej. Naprawdę warto.”

Michał Oleszczyk, Filmy na piątkę z plusem – XIII Międzynarodowy Festiwal Filmowy Etiuda&Anima, „Film&Tv Kamera” 2007, nr 1, s. 60, 62.